Moja własna strona na serwerze tnb.pl (ustaw w panelu admina)
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Download
FAQ
Forum
Linki
Kategorie Newsów
Kontakt
Galeria
Szukaj
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 970
Najnowszy Użytkownik: lublin
Platforma wygrywa, demokracja przegrywa - Rafał Ziemkiewicz
To, że pierwszą troską Donalda Tuska po wyborczym zwycięstwie okazuje się wyzerowanie Grzegorza Schetyny, dziwić może tylko kogoś, kto zupełnie nie zna historii Platformy Obywatelskiej, względnie kogoś, kto bardzo intensywnie stara się nie przyjmować jej do wiadomości. Takie psychologiczne wyparcie, wynikające z zacietrzewionego przekonania, że "naszej partii" nie wolno krytykować, "bo wiadomo, kto by zdobył władzę, gdyby PO ją utraciła", wydaje się w tej chwili bardzo powszechne wśród elit III RP. Ale mimo to spróbujmy przypomnieć, czym Platforma miała być, a czym się nie stała w stopniu najmniejszym.

Teleturnieje i pornosy

Otóż – jakkolwiek groteskowo to brzmi w kontekÅ›cie późniejszych wydarzeÅ„ – PO miaÅ‚a być partiÄ… zupeÅ‚nie innÄ… niż dotychczasowe. Nie watahÄ… budowanÄ… wokół wodza (jak partie prawicowe) ani klakÄ… zebranÄ… wokół salonu (jak UD) i nie grupÄ… interesu (jak lewica i ludowcy). Platforma – co podkreÅ›laÅ‚a jej nazwa – miaÅ‚a zagospodarować obywatelskÄ… aktywność zrodzonÄ… przez III RP. MiaÅ‚a siÄ™ stać infrastrukturÄ… umożliwiajÄ…cÄ… awans i twórcze dziaÅ‚anie ludziom nowym, którzy sprawdzili siÄ™ w samorzÄ…dach i dziaÅ‚alnoÅ›ci pozarzÄ…dowej. Jej terenowe struktury miaÅ‚y być budowane spontanicznie, a ich zarzÄ…dy, aż do szczebla krajowego, wyÅ‚aniane oddolnie – w drodze prawyborów.

Tak samo miały być konstruowane listy wyborcze, a więc i reprezentacja parlamentarna. Prawybory miały gwarantować, że kandydatami na posłów i senatorów z konkretnych okręgów (jednomandatowych, co wtedy PO bardzo mocno postulowała) będą ludzie rzeczywiście tam znani: lokalni liderzy i społecznicy wnoszący do działalności partii autentyczne problemy i emocje społeczeństwa. Trzej równorzędni liderzy prezentowali się raczej jako patroni, menedżerowie tej struktury niż wodzowie partyjni.

Nawet zapowiedź rezygnacji z dotacji budżetowej, pobrzmiewajÄ…cÄ… tanim populizmem, przedstawiano jako element odzyskiwania paÅ„stwa dla obywateli – ruch oddolny, zakorzeniony w spoÅ‚eczeÅ„stwie i mu potrzebny, miaÅ‚ pozyskiwać donacje od ludzi, którym sÅ‚użyÅ‚.

Zestawienie zapowiedzi sprzed dziesiÄ™ciu lat z późniejszÄ… politycznÄ… drogÄ… Donalda Tuska i jego formacji, a zwÅ‚aszcza ze stanem dzisiejszym, daje efekt groteskowy. W tym kontekÅ›cie triumf, jakim jest utrzymanie siÄ™ u wÅ‚adzy na kolejnÄ… kadencjÄ™, wyglÄ…da jak sukces telewizji, która startowaÅ‚a, gÅ‚oszÄ…c wiarÄ™, iż można zdobyć masowÄ… oglÄ…dalność ambitnym kinem, teatrem i transmisjami z filharmonii – i teraz siÄ™ cieszy, że faktycznie zdominowaÅ‚a rynek, przemilczajÄ…c, że po drodze przerzuciÅ‚a siÄ™ na teleturnieje, filmy z mordobiciem i pornosy.

Kibicujący Tuskowi celebryci intelektu i gwiazdorzy mediów na wszelkie sposoby odmieniają w kontekście jego triumfu słowo "normalność". Trudno o bardziej chybioną pochwałę. Pod jakimkolwiek względem porównamy partię Tuska, i coraz bardziej tylko Tuska, z partiami zachodnimi, stwierdzić musimy, iż właśnie z demokratyczną normalnością nie ma ona nic wspólnego. Wszystko poszło dokładnie odwrotnie, niż być miało.

Lizusostwo i intrygi

Zamiast aktywnoÅ›ci oddolnej mamy lokalnych okupantów skupionych na rozdzielaniu "konfitur wÅ‚adzy" w postaci posad, stanowisk, miejsc w radach i zarzÄ…dach, zamówieÅ„ i kontraktów. Czynnikiem, który decyduje o pozycji poszczególnych dziaÅ‚aczy, jest zaufanie partyjnego "barona", a z kolei o pozycji "barona" decyduje zaufanie prezesa. A kiedy – jak po aferze hazardowej – prezes gwaÅ‚townie zmienia swe sympatie, troskÄ… terenowych dziaÅ‚aczy, jeÅ›li nie chcÄ… ginąć razem z popadajÄ…cym w nieÅ‚askÄ™ protektorem, jest w porÄ™ zmienić "podwieszenie".

Życie wewnętrzne partii jest więc pasmem intryg, manewrów i morderczej rywalizacji koterii o "ucho" partyjnego decydenta; a sama partia postrzegana jest jako paramafijna struktura wzajemnego popierania się w karierze. Karierze, której istotnym warunkiem jest lizusostwo względem swojego protektora (symboliczne kwiaty dla Cezarego Grabarczyka, którymi działaczka z Lublina załatwiła sobie wyborczą jedynkę) i przede wszystkim względem lidera. Dobrze zrozumiał to mazowiecki działacz, który po publicznej wypowiedzi, iż "Tusk otacza się lizusami", i otrzymanej wtedy lekcji szybko włączył się w rywalizację, kto bardziej gorliwie zapewni, że prezes jest "wielkim mężem stanu", "dotkniętym geniuszem", i nawet roczne dzieci po zobaczeniu go w telewizji długo jeszcze się uśmiechają.

A prezes bynajmniej nie wydaje siÄ™ tym zażenowany. Dzieli i rzÄ…dzi, rozgrywa koterie przeciwko sobie, dbajÄ…c, aby nikt mu nie wyrósÅ‚ zanadto. Dla nikogo nie byÅ‚o tajemnicÄ…, że najbardziej beznadziejni ministrowie jego rzÄ…du utrzymujÄ… stanowiska dlatego, że od jakoÅ›ci rzÄ…dzenia ważniejsza jest wewnÄ™trzna gra partyjna – wspomniany już Grabarczyk ze swÄ… spółdzielniÄ… byÅ‚ niezbÄ™dny do szachowania schetynowców, a Ewa Kopacz sÅ‚ynie ze Å›lepego oddania wodzowi.

Co taka partia ma wspólnego z modelem CDU czy UDF, nie wspominając o partiach anglosaskich? Czy w jakimkolwiek kraju zachodnim po zwycięskich wyborach lider zabiera się do likwidowania wewnątrzpartyjnej opozycji, i to jeszcze otwarcie używając argumentu, że musi być wiadomo, kto rządzi? Czy w jakiejkolwiek poważnej partii europejskiej istnieją struktury analogiczne do platformerskich spółdzielni? Czy którykolwiek z zachodnich przywódców używa do sprawowania władzy podobnych mechanizmów co Tusk?

Najwięcej może podobieństw dałoby się znaleźć u Berlusconiego, ale też właśnie jego rządy krytykowane są w Europie jako naruszające standardy i dobre obyczaje demokracji.

Utrzymanie i umocnienie przez PO dominującej pozycji w państwie za normalność uważać może tylko ktoś, dla kogo odniesieniem pozostają rządy PZPR. Tak się bowiem stało, że po latach 20 wolna Polska okazała się niezdolna do stworzenia niczego lepszego niż powtórka modelu "przewodniej siły narodu". I to z czasów, gdy PZPR straciła już ideologię i wiarę, a jej rządy opierały się tylko na argumencie porządku międzynarodowego oraz propagandzie wzniecającej w obywatelach lęk przed "niestabilnością" i utratą poczucia socjalnego bezpieczeństwa.

Klęska III RP

Trudno nie nazwać tego ogromną klęską III RP. W dziedzinie struktur politycznych po wszystkich tych latach jesteśmy ponownie w schyłkowej PRL. Z jednej strony partia rządząca, która zatraciła jakikolwiek pozytywny mit i funkcjonuje tylko jako mniejsze zło, szermując argumentem, że jej rządy, jakiekolwiek by były, gwarantują, iż nie będzie gorzej. Z drugiej opozycja oparta na sprzeciwie moralnym i jednym uosabiającym go człowieku, którego jakakolwiek krytyka, nie mówiąc już o niesubordynacji, gaszona jest argumentem "rozbijania jedności". Nazwałem to już dawno wyborem między mafią a sektą (bo istnienie "stronnictw sojuszniczych" niewiele tu zmienia) i po ostatnich wyborach takie stawianie sprawy wydaje mi się jeszcze bardziej zasadne.

Gdzie szukać przyczyny, dla której próby budowy w Polsce systemu partyjnego skoÅ„czyÅ‚y siÄ™ triumfem "pamiÄ™ci materiaÅ‚u"? NajÅ‚atwiej wskazać na niskÄ… jakość elit. Ci, którzy najwiÄ™cej gadali o demokracji, nie tylko nie potrafiÄ… zauważyć, jak Tusk staÅ‚ siÄ™ w każdym calu tym wirtualnym KaczyÅ„skim, którym przez tyle lat straszyli siebie nawzajem i spoÅ‚eczeÅ„stwo – opierajÄ…cym swÄ… wÅ‚adzÄ™ na klientyzmie, na niszczeniu rywali i demokratycznych mechanizmów, szczuciu, agresji, podsÅ‚uchach oraz sÅ‚użbach.

W chwili, gdy Tusk spektakularnie wykańcza Schetynę, otrzymuje jeszcze od nich gratulacje, że "wreszcie wiadomo, że telefon do PO to telefon do Tuska", i "to normalne, że lider musi być jeden". Brakuje w tych lizusowskich komentarzach już tylko otwartego odwołania się do hasła "centralizmu demokratycznego".

Ale nie sądzę, aby niska jakość elit, oddanych Tuskowi jako gwarantowi ich przywilejów, decydowała. Fiasko demokracji, z której de facto zaistniało w III RP tylko głosowanie, wynika ze struktury społecznej. Nie zmieniła się ona przecież w stosunku do PRL, dlaczegóż więc miałaby się zmienić nabudowana na niej struktura polityczna?

Deszcz unijnych dotacji i ogromne zaciągnięte podczas jej rządów długi pozwoliły PO niezwykle rozbudować swą wyborczą klientelę. Proces rodzenia się polskiej klasy średniej został zatrzymany i cofnięty, powiększono w ogromnym stopniu biurokrację i "sferę publiczną" oraz uzależniono od administracji różnych szczebli drobny biznes. W takiej sytuacji model władzy realizującej interesy nomenklatury i opozycji totalnej czekającej, aż ekonomiczna niewydolność tak rządzonego państwa wygeneruje gniew mas, wręcz się narzucają. Ze wszystkimi tego skutkami.

Rafał A. Ziemkiewicz
 
Dodane przez prakseda dnia pa¼dziernika 18 2011 19:00:42 · 9 Komentarzy · 200 CzytaÅ„ · Drukuj
 
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Louisroano
14/10/2017 22:25
Czesc wszystkim mam na imie Kacper 21 lat i jestem z Kolobrzegu. Na serwerze wisze od czasow tak zamieszchlych ze co tu gadac. Jestem milosnikiem cs 1. 6, cs jego, imetina, lola. Zajmuje sie budowanie
LLK
11/02/2011 10:06
GratulujÄ™ strony i oczekujÄ™ aktualizacji. Pozdrawiam LLK
Powered by PHP-Fusion copyright © 2003-2006 by Nick Jones.
Released as free software under the terms of the GNU/GPL license.