Moja własna strona na serwerze tnb.pl (ustaw w panelu admina)
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Download
FAQ
Forum
Linki
Kategorie Newsów
Kontakt
Galeria
Szukaj
Użytkowników Online
Gości Online: 4
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 970
Najnowszy Użytkownik: lublin
Michnik o swoim niepatriotycznym wychowaniu oraz…
Jeszcze na początku lat sześćdziesiątych przyłączyła się do rewizjonistów, socjal-liberałów i "autorytetów moralnych" grupa młodzieży komunistycznej z organizowanego przez Kuronia komunistycznego antyharcerstwa(tzw. "walterowcy"), a potem z Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności (tzw. "komandosi").

Jej głównymi przedstawicielami byli Adam Michnik, Jan Lityński, Seweryn Blumsztajn, Barbara Toruńczyk, Barbara Blajfer i Irena Lasota (która jako jedyna z tego towarzystwa przeszła później na Prawicę - m.in. pod wpływem opozycjonisty katolickiego Jakuba Karpińskiego).

Wywodzili się oni z bardzo podobnego środowiska - dzieci komunistycznych prominentów, w większości o korzeniach w KPP, a potem często w PPRowskim aparacie terroru bądź propagandy. Tłumaczy to pewną pobłażliwość władz w stosunku do komunistycznych dysydentów. Z drugiej strony kontakty z Lewicą polską zapewniły im społeczne uwiarygodnienie i obronę przed późniejszymi represjami władzy.

O sobie i swym środowisku w tym okresie Michnik powiedział:

"Moja biografia nie jest typowa dla Polaków. Pochodzę z rodziny całkowicie spolonizowanych Żydów, którzy polonizowali się przyjmując komunizm. Był to rodzaj czerwonej asymilacji i dlatego ja, mając klasyczne emocje narodowe Polaka, nie miałem klasycznego odwołania się do narodowych symboli. Normalnie, w polskiej rodzinie, młodego chłopca prowadzono do kościoła katolickiego. Ja byłem wychowany w sposób całkowicie bezreligijny. Zwykle domową legendą był udział w antyhitlerowskiej Armii Krajowej, albo w jakichś powstaniach narodowych. Ja tego w sposób tak ścisły w domu nie miałem. Mój ojciec był bardzo znanym działaczem komunistycznej partii przed wojną... cała jego kultura umysłowa, to była kultura marksizmu leninizmu..."

I tu leży psychologiczny klucz do zagadki "odwagi" dysydentów komunistycznych. Przeciętny Polak wiedział, że mieszka we wrogim sobie państwie; we wrogim systemie. Przeciętnego Polaka w domu przygotowywano do stawiania komunizmowi biernego oporu, czyli do utrzymania wiary, tradycji i rodziny. Ograniczenie oporu do obrony tych właśnie podstawowych wartości było wynikiem przegranej dla Polski drugiej wojny światowej i upadku Powstania Antysowieckiego. Wycieńczony tymi straszliwymi klęskami naród, a już tym bardziej zmasakrowana elita prawicowa, czy raczej w ogóle niepodległościowa, nie była zdolna - poza niewielkimi wyjątkami, jak środowisko Andrzeja Czumy - do oporu czynnego. Natomiast wychowane na zwycięstwach rewolucji sowieckiej na świecie, a szczególnie w Polsce, środowisko dysydentów komunistycznych było psychologicznie nastawione na działanie dynamiczne i bez kompleksów i zahamowań, które charakteryzowały ofiary komunizmu.

Kontynuuje Michnik:

"Moja świadomość polityczna budowała się na skrzyżowaniu tych dwóch tradycji: tradycji zbuntowanego komunizmu - to był Kuroń, i tradycji niezależnej polskiej inteligencji laickiej - to był Lipski...

Dlaczego to był taki ciekawy okres [przed 1968]? Funkcjonowałem wespół z kilkudziesięcioma moimi przyjaciółmi jako legalna opozycja w układzie, w którym nie było miejsca na legalną opozycję. W wyniku bardzo skomplikowanej sytuacji na Uniwersytecie Warszawskim, mogliśmy tam funkcjonować.

Cała jej komplikacja polegała na tym, że znaczna część profesury uniwersyteckiej miała przekonania liberalne. I to zarówno tej profesury, która była bezpartyjna, jak i tej, która była w partii komunistycznej. Oczywiście ci ludzie, nas, którzy byliśmy prawdziwymi komunistami, uważali za skończonych idiotów. Dla nich komunizm jako taki, już z samej definicji był nieszczęściem. A tu jeszcze przychodzili ludzie i mówili, że ma być jakiś lepszy komunizm, według nich nadawaliśmy się tylko do ambulansu lekarskiego. Niemniej jednak, ich honorem i ich godnością było: bronić nas"

Tutaj Michnik uczciwie tłumaczy rozterkę środowiska liberalno-socjalistycznego, a nawet niepodległościowego, bowiem dylemat jak postępować z rewizjonistami pojawił się również poza uczelnią.W teorii uznano Michnika i towarzyszy za wrogów, ale ponieważ znajdowali się oni w niełasce aktualnie rządzącej ekipy komunistycznej, potraktowano ich w praktyce jako "wrogów naszych wrogów" i pomagano.

Marek Jan Chodakiewicz, "O prawicy i lewicy"
 
Dodane przez prakseda dnia grudnia 14 2013 11:02:57 · 9 Komentarzy · 24 Czytań · Drukuj
 
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Louisroano
14/10/2017 22:25
Czesc wszystkim mam na imie Kacper 21 lat i jestem z Kolobrzegu. Na serwerze wisze od czasow tak zamieszchlych ze co tu gadac. Jestem milosnikiem cs 1. 6, cs jego, imetina, lola. Zajmuje sie budowanie
LLK
11/02/2011 10:06
Gratuluję strony i oczekuję aktualizacji. Pozdrawiam LLK
Powered by PHP-Fusion copyright © 2003-2006 by Nick Jones.
Released as free software under the terms of the GNU/GPL license.